Skip to main content

I Wanna Be Forever Young

Lisa Eldridge powiedziała kiedyś, że najchętniej maluje usta na czerwono mając na sobie szarą dresową bluzę. W tym właśnie przypadku stanowi ona idealne dopełnienie stroju, stawiając przysłowiową kropkę nad i. Mimo że tę wypowiedź słyszałam już wiele lat temu, to z niewiadomych do końca przyczyn zapadła mi w pamięć (szkoda, że bardziej przydatne w życiu informacje jakoś się mojej głowy tak nie trzymają...). Gdy więc w moje ręce wpadła ta dresowa sukienka od razu wiedziałam z czym będę ją "nosić".
Jednak w przypadku tego zestawu moje "i" ma dwie kropki (ciekawostka: taka litera naprawdę istnieje). Drugą z nich stanowi czapka. Jak już zapewne zdążyliście się przekonać, uwielbiam takie urocze dodatki. Z moim "młodym wyglądem" mogę sobie na nie pozwolić, unikając efektu dzidzi piernik. Jeśli jednak wolicie ten zestaw w bardziej klasycznym wydaniu, wystarczy że zamienicie czapkę na czarny kapelusz lub zdecydujecie się na mniej fikuśną sukienkę.

ENG: Lisa Eldridge said that red lipstick looks best with a grey sweatshirt. Somehow her words got stuck in my head, so when I got this dress I know exactly what I want to wear it with.
And in case you don't know it yet, I love cute accesories! Luckily, I look much younger than I am, so I can wear them whenever I feel like it without looking silly :) Of course, if you prefer more classic look, you can wear a black hat instead of cap like this or choose more elegant dress. As always, hope you'll like it.
Sylwia

 fot. gootex

sukienka/dress - Zara Kids
kurtka/jacket - Cubus
buty/boots - H&M
czapka/cap - House

Comments

Popular posts from this blog

Watch Me

Od pewnego czasu zwracam baczną uwagę na jakość ubrań, które kupuję. Mimo że czasem nadal zdarza mi się popełniać modowe grzeszki, to jednak na własnej skórze (dosłownie!) przekonałam się że bluzka z poliestru nie może się równać z tą wykonaną z wiskozy czy jedwabiu (choć niestety dwie ostatnie bardziej się gniotą) , a nawet najgrubszy akrylowy sweter nie da tyle ciepełka co ten cieniutki z wełny.  Jakość a nie ilość to główna zasada tzw. slow fashion . Tyczy się ona nie tylko ubrań ale również wszelkiego rodzaju dodatków. I choć w tej kategorii mam wiele na sumieniu, to ostatnio w moje ręce (a właściwie na moją rękę) trafiła rzecz, która sprowadziła mnie na dobre tory. Zegarek Daniel Wellington (bo to o nim mowa) zdecydowanie wpisuje się w ideę slow fashion . Ja wybrałam model Classic Sheffield - klasyczny z dość dużą (36mm średnicy) tarczą jak na zegarek damski. Dla mnie to ogromna zaleta tego modelu, bo nadaje całości to przysłowiowe coś . Jednak jest to tylko jedna z wielu p...

Always On Time

Kilka razy zdarzyło mi się pisać tutaj o "cudownej mocy akcesoriów" . O tym jak to nadają one charakteru całej stylizacji i stawiają przysłowiową kropkę nad i . Jeśli ktoś z Was nie był o tym jeszcze przekonany, to myślę że moje dzisiejsze zdjęcia udowodnią że jednak mówiłam prawdę. Dlaczego tak piszę? Bo nie wyobrażam sobie mojego dzisiejszego zestawu bez awiator'ów. Na szczęście nie mam tak dużej wady wzroku, aby musiała nosić okulary korekcyjne dlatego sięgnęłam po zerówki. Powiem szczerze że sama byłam pod wrażeniem jak bardzo ten szczegół odmienił cały mój wygląd. Cały strój zyskał dzięki nim odrobinę oldschoolowego uroku, a ja czułam się w nim świetnie (co wydaje mi się zostało uchwycone na zdjęciach) .  Oprócz okularów możecie dostrzec również jeszcze jeden dodatek - zegarek Daniel Wellington (na końcu posta znajdziecie kod zniżkowy na zegarki tej marki) . Gdy zobaczyłam model Classic Sheffield, wiedziałam że to propozycja idealna dla mnie. Klasyczny, minimalistyc...

Gettin' Hot In Here

No i dopadły nas tropikalne upały! W taką pogodę najlepszym ubiorem jest zdecydowanie kostium kąpielowy. Niestety taki strój dopuszczalny jest jedynie na plaży i nadmorskich kurortach, więc trzeba wymyślić jakąś alternatywę by przetrwać wysokie temperatury w miejskiej dżungli. Moim zdaniem nie ma na to lepszych metod niż ograniczenie ubrań do niezbędnego minimum (na golasa nie można latać!) oraz powiedzenie pa pa wszystkim syntetycznym materiałom i postawieniu na te naturalne.  W myśl tych zasad zdecydowałam się na prosty zestaw złożony z białego lnianego topu (strzał w 10!) , jeansowej spódniczki i espadryli. Żadnych marynarek, obwieszania się biżuteria (choć w sumie tego to nigdy nie robię) czy warstwowego ubioru (warstwy są fajne o ile nie powodują że ciekną z ciebie hektolitry potu) . Na szyję założyłam wariację na temat chokera czyli kawałek białego sznurka ;) Mimo że na dworze było 37 stopni (!!!) udało mi się jakoś przetrwać, a nawet bym powiedziała że nie odczuwałam tak b...