Skip to main content

So Me

Są rzeczy w mojej szafie które z mężem określamy mianem "sylwiowe". Sylwiowe rzeczy to takie na widok których większość napotkanych osób roluje oczami i zastanawia się co ja sobie myślałam. Mój mąż określa je również przymiotnikiem - niedorzeczne. Mimo to zawsze zgadza się żebym je kupiła, choć na 100% najchętniej ominąłby je w sklepie szerokim łukiem i nigdy więcej na oczy nie oglądał. Dla mnie sylwiowe rzeczy to trochę nietypowe rzeczy, które wywołują u mnie szybsze bicie serca. Czemu piszę o tym przy poście który na pierwszy rzut oka jest zupełnie normalny? Jeśli się przyjrzycie to w okolicy mojego nosa zobaczycie błyszczące kółeczko. Tak, tak to sztuczne septum, które zdecydowanie można przypisać do kategorii sylwiowe. No cóż... taka już ze mnie Sylwia ;)

ENG: There are things in my closet which my husband&I called Sylvialicious. Sylvialicious are things which make people roll their eyes and asking what was I thinking?! That things make my heart beating faster, but I know that they're not so normal. Why I write about them in this post with rather classical outfit? Well if you look closer, you will see a little sparkly ring under my nose. It's fake nose cuff which I can easily called Sylvialicious. But hey! Sylvia is my name, so I just have to wear this kind of things ;) But honestly - hope you will like it.
 ♥
Sylwia
fot. gootex ♥

kurtka/jacket - Cubus (podobna TUTAJ i TUTAJ/similar HERE & HERE)
golf/turtleneck - Promod (podobny TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ/similar HERE, HERE & HERE)
spodnie/pants - H&M (TUTAJ/HERE)
szalik/scarf - H&M (TUTAJ/HERE)
torebka/bag - Mango (TUTAJ/HERE)
kolczyk/fake nose cuff - @ (TUTAJ i podobny TUTAJ/similar HERE)

Comments

Popular posts from this blog

Watch Me

Od pewnego czasu zwracam baczną uwagę na jakość ubrań, które kupuję. Mimo że czasem nadal zdarza mi się popełniać modowe grzeszki, to jednak na własnej skórze (dosłownie!) przekonałam się że bluzka z poliestru nie może się równać z tą wykonaną z wiskozy czy jedwabiu (choć niestety dwie ostatnie bardziej się gniotą) , a nawet najgrubszy akrylowy sweter nie da tyle ciepełka co ten cieniutki z wełny.  Jakość a nie ilość to główna zasada tzw. slow fashion . Tyczy się ona nie tylko ubrań ale również wszelkiego rodzaju dodatków. I choć w tej kategorii mam wiele na sumieniu, to ostatnio w moje ręce (a właściwie na moją rękę) trafiła rzecz, która sprowadziła mnie na dobre tory. Zegarek Daniel Wellington (bo to o nim mowa) zdecydowanie wpisuje się w ideę slow fashion . Ja wybrałam model Classic Sheffield - klasyczny z dość dużą (36mm średnicy) tarczą jak na zegarek damski. Dla mnie to ogromna zaleta tego modelu, bo nadaje całości to przysłowiowe coś . Jednak jest to tylko jedna z wielu p...

Gettin' Hot In Here

No i dopadły nas tropikalne upały! W taką pogodę najlepszym ubiorem jest zdecydowanie kostium kąpielowy. Niestety taki strój dopuszczalny jest jedynie na plaży i nadmorskich kurortach, więc trzeba wymyślić jakąś alternatywę by przetrwać wysokie temperatury w miejskiej dżungli. Moim zdaniem nie ma na to lepszych metod niż ograniczenie ubrań do niezbędnego minimum (na golasa nie można latać!) oraz powiedzenie pa pa wszystkim syntetycznym materiałom i postawieniu na te naturalne.  W myśl tych zasad zdecydowałam się na prosty zestaw złożony z białego lnianego topu (strzał w 10!) , jeansowej spódniczki i espadryli. Żadnych marynarek, obwieszania się biżuteria (choć w sumie tego to nigdy nie robię) czy warstwowego ubioru (warstwy są fajne o ile nie powodują że ciekną z ciebie hektolitry potu) . Na szyję założyłam wariację na temat chokera czyli kawałek białego sznurka ;) Mimo że na dworze było 37 stopni (!!!) udało mi się jakoś przetrwać, a nawet bym powiedziała że nie odczuwałam tak b...