Skip to main content

Mam się w co ubrać!

W ostatnim poście wspomniałam Wam, że istnieje książka która pomogła mi zdefiniować jakie ubrania tak naprawdę lubię, a jakie były jedynie sezonową zachcianką. To dzięki niej od kilku tygodni z szafy przestały wysypywać się nienoszone ciuchy, a z moich ust już nie padają słowa "nie mam się w co ubrać". Niemożliwe? A jednak! Ta magiczna książka, która tak ułatwia "modowe życie", to "Slow Fashion. Modowa rewolucja" Joanny Glogazy czyli autorki bloga Style Digger.


O "Slow Fashion" słyszałam już od dawna, bo umówmy się - jak znana blogerka wydaje książkę to wszyscy w "środowisku" wiedzą. W pierwszym momencie zasugerowałam się tytułem i pomyślałam, że będzie to publikacja o tym, że warto inwestować w dobre jakościowo ubrania a nie wydawać pieniądze na poliestrowe śmieci. To wiedziałam już bez czytania, więc na początku nie byłam zbyt zbytnio zainteresowana zakupem owej książki. Jednak jakiś czas później na Instagramie Agnesy Adamczak zobaczyłam zdjęcie "Slow Fashion" w którym aż roiło się od stron pozaznaczanych kolorowymi karteczkami. Fotka opatrzona była komentarzem, że Asia Glogaza napisała książkę roku. Zachęcona pobiegłam do Empiku i tym razem bez wahania dokonałam zakupu. Miałam zamiar przeczytać ją z w trakcie podróży poślubnej w listopadzie, ale cóż... moje plany nie wypaliły. Szkoda mi było siedzieć w z nosem w książce zamiast podziwiać przepiękne widoki, zupełnie innego, egzotycznego świata jakim bez wątpienia jest Kuba. Ale przynajmniej i książka się na wycieczkę przejechała ;) A potem? Potem stała na półce baaaardzo długo, bo ciągle wydawało mi się że nie mam czasu by po nią sięgnąć. Na szczęście jakiś miesiąc temu miałam już dość patrzenia jedynie w ekran komputera, więc postanowiłam wygospodarować chwilkę na nadrobienie czytelniczych zaległości, bo w międzyczasie nieprzeczytanych pozycji troszkę się nazbierało i już niemal obrosły kurzem na półce (no dobra...wyolbrzymiam, bo jednak sprzątam w domu). 

Na pierwszy ogień poszło właśnie "Slow Fashion". Miałam ją czytać codziennie po rozdziale do poduszki, ale wciągnęła  mnie tak bardzo że zapomniałam o całym świecie i "pochłonęłam" w jeden wieczór. A efekty? Następnego dnia nie mogłam doczekać, aż wrócę z pracy do domu i zrobię porządki w szafie. Tym razem byłam wyjątkowo bezlitosna i pozbyłam się 3/4 moich ubrań i dodatków (bo w nich po prostu nie chodziłam). Dzięki temu teraz wyraźnie widzę co mam w szafie, więc mój poranny ubiór zajmuje dosłownie chwilę. Książka Asi pomogła mi zrozumieć, że tak naprawdę każda z nas posiada już świetne ubrania, które idealnie pasują do naszego stylu. Niestety giną one wśród całej masy tych niechcianych ciuchów (których z jakiś powodów się nie pozbywamy) i to właśnie powoduje powstawanie największego problemu każdej kobiety czyli "nie mam się w co ubrać". Tak bardzo podobały mi się efekty sprzątania w szafie, że z rozpędu zrobiłam również porządki na komputerze. A dokładniej w folderze z inspirującymi zdjęciami. Okazało się, że na fotkach które pozostawiłam dominują pewne trendy których nawet nie byłam świadoma. Zobaczyłam m.in. że (tak jak wspomniałam Wam w ostatnim poście) jestem jeansomaniaczką, że preferuję bluzki w kolorze białym i że bardziej podobają mi się jak są one wpuszczone w spodnie/spódnice niż jak z nich wystają. Niby pierdoły, ale dzięki nim moje "modowe życie" stało się dużo łatwiejsze.

W "Slow Fashion" nie znajdziecie żadnych rad w stylu "każda kobieta powinna mieć beżowy trench i małą czarną". Wręcz Asia sama przyznaje że takich "niezbędników z modowych poradników" w szafie nie ma. Ale  gwarantuję Wam, że dzięki lekturze tej książki stworzycie swoją garderobę marzeń. Ja teraz żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej! Na pewno uchroniłaby mnie przed kilkoma nietrafionymi zakupami w trakcie zimowych wyprzedaży. Jednak lepiej późno niż wcale i przynajmniej od teraz wiem jak zachować zdrowy rozsądek w trakcie tego całego "przecenowego szaleństwa". Polecam Wam "Slow Fashion" całym sercem i dodatkowo podpisuję się pod tym jeszcze rękami i nogami. A co! 

Mam nadzieję, że zainteresowałam Was tym całkiem długim jak na mnie wpisem. Ale może wśród Was są takie, które już przeczytały "Slow Fashion"? Jeśli tak koniecznie napiszcie jakie są Wasze wrażenia :)

PS. Teraz na rynku ukazała się kolejna książka Asi - "Slow Life". Ja już czekam niecierpliwe, aż będę mogła odebrać ją z paczkomatu i usiąść do czytania. Skoro "Slow Fashion" ułatwiło mi moje "modowe życie", być może "Slow Life" pomoże mi w tym rzeczywistym i jeszcze się okaże że to nieprawda, że "nie mam na nic czasu" ;) 

Comments

Popular posts from this blog

I Love You - White Shirt

Biała koszula to rzecz której w mojej szafie nie może zabraknąć. Pisząc "nie może zabraknąć" mam także na myśli, że nie ma takiej ilości która oznacza że jest jej zbyt dużo. Wielokrotnie uratowała mnie z sytuacji nie mam się w co ubrać i zawsze wygląda dobrze (no chyba że jest wymięta i upaćkana - wtedy jednak ta zasada nie obowiązuje!). Poniżej przedstawiam Wam moją mała kolekcję. Jak się przekonacie niektóre z "okazów" są ze mną naprawdę długo. PS. A Wy macie jakieś ciuchy, które przygarniacie do Waszych szaf w każdych ilościach? ♥ Sylwia Smells like fashion on Facebook Tę koszulę dosłownie sobie wymarzyłam. Bardzo podobną miała na sobie Blair w jednym z początkowych odcinków Plotkary i gdy ją tam zobaczyłam niemal śniła mi się po nocach. Byłam nią zauroczona do tego stopnia, że nawet pokazałam kawałek serialu mamie i z błagalnym wzrokiem prosiłam by mi taką uszyła. Na szczęście jednak mama nie musiała brać się do roboty , bo udało mi się to cudo dorwać w H...

Steve Jobs lied to his daughter about name of the Apple Lisa

It might seem obvious that the Apple Lisa, released in 1983, was named for Apple co-founder Steve Jobs' daughter Lisa, who was born in 1978. But in her upcoming memoir, Small Fry, Lisa Brennan-Jobs reveals that her father lied to her about the name up until she was 27, and it was U2 front man Bono who exposed the truth. In the fascinating and emotional excerpt, published in the September issue of Vanity Fair, Brennan-Jobs discusses her complicated relationship with her famous father, who denied paternity until a 1980 DNA test proved otherwise. MORE ON STEVE JOBS Hear Steve Jobs nail the future of mobile a decade ago Doom creator John Carmack's thoughts on Steve Jobs are a must read As for the Lisa, it was a commercial failure, with 3,000 unsold computers later buried in a Utah landfill. When Brennan-Jobs bragged to her school friends about her namesake, they responded that they'd never heard of a computer called Lisa. But for Brennan-Jobs, the belief that it was named for h...