Skip to main content

Candy

Hej kochani! Dziś będzie trochę cukierkowo. Podkreślam TROCHĘ, bo chyba nie sądzicie że Wam tutaj cała w pastelach wyskoczę ;) Mimo to pastelowy akcent faktycznie jest i to wcale nie taki mały. Otóż do całkowicie czarnego zestawu postanowiłam dodać trochę bardziej radosnego koloru przy pomocy różowego (hell yeah!) futrzaka - który mój mąż nazywa owcą. Tak więc dziś w stylizacji macie pasterski element ;) Reszta stroju jak już wspomniałam jest czarna, bo wszyscy wiemy że co za dużo to niezdrowo zwłaszcza jeśli chodzi o pastele. Jeśli chodzi o dodatki to postawiłam na takie ze złotym akcentem - ćwiekowane botki, pasek ze złotą sprzączką, zegarek Daniel Wellington (pod zdjęciami macie kod zniżkowy) oraz choker (tak, tak to zdecydowanie mój #1 jeśli chodzi o ozdoby na szyję) ze złotymi perełkami, który udało mi się dorwać na wyprzedaży za 2,99zł! Mam nadzieję, że całość przypadnie Wam do gustu! Buziaki!

ENG: Heeey guys! Today it's gonna be a little bit sweet. But only a little bit! I decided to add a happy color to my #allblackeverything outfit and this color is PINK! Yes, yes! Baby pink faux fur can bright even the most cloudy day - don't you think? But although I love so much my little pink sheep (this is how my hubby named my faux fur), I can't take to much pastels in one outfit. That's why the rest is all black (like I said at the beginning). Of course on my neck I wear choker which is definitely my #1 accessory now. Hope you guys like my look! xx
Sylwia
fot. gootex ♥

sweter/sweater - sh (podobny TUTAJ/similar HERE)
kurtka/jacket - Cubus (podobna TUTAJ/similar HERE)
futrzak/faux fur - H&M (podobny TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ/similar HERE, HERE & HERE)
spodnie/pants - H&M (podobne TUTAJ/similar HERE)
buty/shoes - Zara (podobne TUTAJ/similar HERE)
choker - Tally Weijl  (podobny TUTAJ/similar HERE)
zegarek/watch - Daniel Wellington (TUTAJ/HERE) 
 
UWAGA! z kodem smells-like-fashion dostaniecie 15% zniżki na zegarki DW
kod ważny do 31.03.2016r. (http://danielwellington.com/pl)

Comments

Popular posts from this blog

Watch Me

Od pewnego czasu zwracam baczną uwagę na jakość ubrań, które kupuję. Mimo że czasem nadal zdarza mi się popełniać modowe grzeszki, to jednak na własnej skórze (dosłownie!) przekonałam się że bluzka z poliestru nie może się równać z tą wykonaną z wiskozy czy jedwabiu (choć niestety dwie ostatnie bardziej się gniotą) , a nawet najgrubszy akrylowy sweter nie da tyle ciepełka co ten cieniutki z wełny.  Jakość a nie ilość to główna zasada tzw. slow fashion . Tyczy się ona nie tylko ubrań ale również wszelkiego rodzaju dodatków. I choć w tej kategorii mam wiele na sumieniu, to ostatnio w moje ręce (a właściwie na moją rękę) trafiła rzecz, która sprowadziła mnie na dobre tory. Zegarek Daniel Wellington (bo to o nim mowa) zdecydowanie wpisuje się w ideę slow fashion . Ja wybrałam model Classic Sheffield - klasyczny z dość dużą (36mm średnicy) tarczą jak na zegarek damski. Dla mnie to ogromna zaleta tego modelu, bo nadaje całości to przysłowiowe coś . Jednak jest to tylko jedna z wielu p...

Always On Time

Kilka razy zdarzyło mi się pisać tutaj o "cudownej mocy akcesoriów" . O tym jak to nadają one charakteru całej stylizacji i stawiają przysłowiową kropkę nad i . Jeśli ktoś z Was nie był o tym jeszcze przekonany, to myślę że moje dzisiejsze zdjęcia udowodnią że jednak mówiłam prawdę. Dlaczego tak piszę? Bo nie wyobrażam sobie mojego dzisiejszego zestawu bez awiator'ów. Na szczęście nie mam tak dużej wady wzroku, aby musiała nosić okulary korekcyjne dlatego sięgnęłam po zerówki. Powiem szczerze że sama byłam pod wrażeniem jak bardzo ten szczegół odmienił cały mój wygląd. Cały strój zyskał dzięki nim odrobinę oldschoolowego uroku, a ja czułam się w nim świetnie (co wydaje mi się zostało uchwycone na zdjęciach) .  Oprócz okularów możecie dostrzec również jeszcze jeden dodatek - zegarek Daniel Wellington (na końcu posta znajdziecie kod zniżkowy na zegarki tej marki) . Gdy zobaczyłam model Classic Sheffield, wiedziałam że to propozycja idealna dla mnie. Klasyczny, minimalistyc...

Gettin' Hot In Here

No i dopadły nas tropikalne upały! W taką pogodę najlepszym ubiorem jest zdecydowanie kostium kąpielowy. Niestety taki strój dopuszczalny jest jedynie na plaży i nadmorskich kurortach, więc trzeba wymyślić jakąś alternatywę by przetrwać wysokie temperatury w miejskiej dżungli. Moim zdaniem nie ma na to lepszych metod niż ograniczenie ubrań do niezbędnego minimum (na golasa nie można latać!) oraz powiedzenie pa pa wszystkim syntetycznym materiałom i postawieniu na te naturalne.  W myśl tych zasad zdecydowałam się na prosty zestaw złożony z białego lnianego topu (strzał w 10!) , jeansowej spódniczki i espadryli. Żadnych marynarek, obwieszania się biżuteria (choć w sumie tego to nigdy nie robię) czy warstwowego ubioru (warstwy są fajne o ile nie powodują że ciekną z ciebie hektolitry potu) . Na szyję założyłam wariację na temat chokera czyli kawałek białego sznurka ;) Mimo że na dworze było 37 stopni (!!!) udało mi się jakoś przetrwać, a nawet bym powiedziała że nie odczuwałam tak b...