Skip to main content

The Choice Is Yours

Gdybym na którymś etapie edukacji napotkała przedmiot "Dokonaj wyboru" to jestem pewna że miałabym z niego 1 z dziesięcioma wykrzyknikami, ponieważ jestem najbardziej niezdecydowaną osobą jaka znam. Często gdy muszę podjąć jakąś decyzję to robię przy tym taką minę, że mój mąż nie mogąc patrzeć na moje męki pyta "czy mam zdecydować za Ciebie?". Moja odpowiedź na takie pytanie może być tylko jedna - nie wiem (jestem przypadkiem beznadziejnym). Jakiś czas temu usłyszałam że zodiakalne Wagi przecież muszą się wahać i stąd ta cecha charakteru. Od tej pory mam swoje wytłumaczenie :)
Pewnie się zastanawiacie dlaczego o tym wszystkim piszę? No cóż... kompletując stylizację do posta, stanęłam przed wyborem - ramoneska czy płaszcz. Jak widzicie na zdjęciach podjęcie decyzji nie było łatwe... ;) Do tego wszystkiego golf (chyba już nikogo to nie dziwi), podarciuchy (ok! one też nikogo nie zdziwią) i czarne ćwiekowane botki. Mam nadzieję, że całość Wam się spodoba.

ENG: I bet that I am the most hesitant person you know. I can't decide on anything. Seriously! So when I had to make a decision if I should wear a leather jacket or long coat with my today's outfit, it ended up the way you can see in my photos. Anyway... hope you guys like my outfit.
 
Sylwia

fot. gootex ♥

płaszcz/coat - Bershka (podobny TUTAJ/similar HERE)
kurtka/jacket - Promod (podobna TUTAJ/similar HERE)
jeans - Tally Weijl (podobne TUTAJ/similar HERE)
golf/turtleneck - Zara (podobny TUTAJ/similar HERE)
buty/shoes - Stradivarius (podobne TUTAJ i TUTAJ/similar HERE & HERE)
torebka/bag - Paulina Schaedel (TUTAJ/HERE)

Comments

Popular posts from this blog

Watch Me

Od pewnego czasu zwracam baczną uwagę na jakość ubrań, które kupuję. Mimo że czasem nadal zdarza mi się popełniać modowe grzeszki, to jednak na własnej skórze (dosłownie!) przekonałam się że bluzka z poliestru nie może się równać z tą wykonaną z wiskozy czy jedwabiu (choć niestety dwie ostatnie bardziej się gniotą) , a nawet najgrubszy akrylowy sweter nie da tyle ciepełka co ten cieniutki z wełny.  Jakość a nie ilość to główna zasada tzw. slow fashion . Tyczy się ona nie tylko ubrań ale również wszelkiego rodzaju dodatków. I choć w tej kategorii mam wiele na sumieniu, to ostatnio w moje ręce (a właściwie na moją rękę) trafiła rzecz, która sprowadziła mnie na dobre tory. Zegarek Daniel Wellington (bo to o nim mowa) zdecydowanie wpisuje się w ideę slow fashion . Ja wybrałam model Classic Sheffield - klasyczny z dość dużą (36mm średnicy) tarczą jak na zegarek damski. Dla mnie to ogromna zaleta tego modelu, bo nadaje całości to przysłowiowe coś . Jednak jest to tylko jedna z wielu p...

Always On Time

Kilka razy zdarzyło mi się pisać tutaj o "cudownej mocy akcesoriów" . O tym jak to nadają one charakteru całej stylizacji i stawiają przysłowiową kropkę nad i . Jeśli ktoś z Was nie był o tym jeszcze przekonany, to myślę że moje dzisiejsze zdjęcia udowodnią że jednak mówiłam prawdę. Dlaczego tak piszę? Bo nie wyobrażam sobie mojego dzisiejszego zestawu bez awiator'ów. Na szczęście nie mam tak dużej wady wzroku, aby musiała nosić okulary korekcyjne dlatego sięgnęłam po zerówki. Powiem szczerze że sama byłam pod wrażeniem jak bardzo ten szczegół odmienił cały mój wygląd. Cały strój zyskał dzięki nim odrobinę oldschoolowego uroku, a ja czułam się w nim świetnie (co wydaje mi się zostało uchwycone na zdjęciach) .  Oprócz okularów możecie dostrzec również jeszcze jeden dodatek - zegarek Daniel Wellington (na końcu posta znajdziecie kod zniżkowy na zegarki tej marki) . Gdy zobaczyłam model Classic Sheffield, wiedziałam że to propozycja idealna dla mnie. Klasyczny, minimalistyc...

Gettin' Hot In Here

No i dopadły nas tropikalne upały! W taką pogodę najlepszym ubiorem jest zdecydowanie kostium kąpielowy. Niestety taki strój dopuszczalny jest jedynie na plaży i nadmorskich kurortach, więc trzeba wymyślić jakąś alternatywę by przetrwać wysokie temperatury w miejskiej dżungli. Moim zdaniem nie ma na to lepszych metod niż ograniczenie ubrań do niezbędnego minimum (na golasa nie można latać!) oraz powiedzenie pa pa wszystkim syntetycznym materiałom i postawieniu na te naturalne.  W myśl tych zasad zdecydowałam się na prosty zestaw złożony z białego lnianego topu (strzał w 10!) , jeansowej spódniczki i espadryli. Żadnych marynarek, obwieszania się biżuteria (choć w sumie tego to nigdy nie robię) czy warstwowego ubioru (warstwy są fajne o ile nie powodują że ciekną z ciebie hektolitry potu) . Na szyję założyłam wariację na temat chokera czyli kawałek białego sznurka ;) Mimo że na dworze było 37 stopni (!!!) udało mi się jakoś przetrwać, a nawet bym powiedziała że nie odczuwałam tak b...