Skip to main content

We Never Go Out Of Style

Wraz z nadejściem nowego sezonu, czasopisma i portale modowe zasypują nas informacjami jakie trendy pojawiły się na wybiegach. Dzięki temu mamy szansę wzbogacić nasze szafy w odpowiednie ubrania i dodatki, które pokażą wszystkim że wiemy co w modzie piszczy. Wśród ogłaszanych trendów zawsze znajdują się m.in. te dotyczące kolorystki ubrań. I tak - tej jesieni powinnyśmy nosić np. coś w kolorze wina Marsala (po prostu bordo), khaki czy też... landrynkowego różu (tak, tak! dobrze widzicie). Takie wskazówki na pewno są pomocne, ale dla mnie są jeszcze takie dwa kolory które są modne zawsze - bez względu na sezon. Oczywiście mowa o czerni i bieli. Czy to noszone razem, czy też osobno zawsze prezentują się dobrze. Na te dwa kolory postawiłam dziś ja (choć tego białego jak na lekarstwo) i tak prezentuję Wam mój modny-niemodny zestaw. 
PS. Jeśli macie ochotę poznać wszystkie kolorystyczne trendy tej jesieni to zapraszam na zestawienie Pantone TUTAJ

ENG: At the beginning of every season fashion magazines tell us what colors should we wear to be trendy. This fall you must have marsala, khaki and... cashmere rose in your closet (all trendy colors HERE). To me there are also two more colors that never go out of style. I'm talking about black and white of course. You can wear them together or separate and you will always look good. So today I'm gonna show you my trendy-nottrendy b&w outfit.
 
Sylwia

fot. gootex ♥

golf/turtleneck - Terranova
bluzka/blouse - sh
kurtka/jacket - Cubus
jeans - H&M
buty/shoes - Zara

Comments

Popular posts from this blog

Watch Me

Od pewnego czasu zwracam baczną uwagę na jakość ubrań, które kupuję. Mimo że czasem nadal zdarza mi się popełniać modowe grzeszki, to jednak na własnej skórze (dosłownie!) przekonałam się że bluzka z poliestru nie może się równać z tą wykonaną z wiskozy czy jedwabiu (choć niestety dwie ostatnie bardziej się gniotą) , a nawet najgrubszy akrylowy sweter nie da tyle ciepełka co ten cieniutki z wełny.  Jakość a nie ilość to główna zasada tzw. slow fashion . Tyczy się ona nie tylko ubrań ale również wszelkiego rodzaju dodatków. I choć w tej kategorii mam wiele na sumieniu, to ostatnio w moje ręce (a właściwie na moją rękę) trafiła rzecz, która sprowadziła mnie na dobre tory. Zegarek Daniel Wellington (bo to o nim mowa) zdecydowanie wpisuje się w ideę slow fashion . Ja wybrałam model Classic Sheffield - klasyczny z dość dużą (36mm średnicy) tarczą jak na zegarek damski. Dla mnie to ogromna zaleta tego modelu, bo nadaje całości to przysłowiowe coś . Jednak jest to tylko jedna z wielu p...

Always On Time

Kilka razy zdarzyło mi się pisać tutaj o "cudownej mocy akcesoriów" . O tym jak to nadają one charakteru całej stylizacji i stawiają przysłowiową kropkę nad i . Jeśli ktoś z Was nie był o tym jeszcze przekonany, to myślę że moje dzisiejsze zdjęcia udowodnią że jednak mówiłam prawdę. Dlaczego tak piszę? Bo nie wyobrażam sobie mojego dzisiejszego zestawu bez awiator'ów. Na szczęście nie mam tak dużej wady wzroku, aby musiała nosić okulary korekcyjne dlatego sięgnęłam po zerówki. Powiem szczerze że sama byłam pod wrażeniem jak bardzo ten szczegół odmienił cały mój wygląd. Cały strój zyskał dzięki nim odrobinę oldschoolowego uroku, a ja czułam się w nim świetnie (co wydaje mi się zostało uchwycone na zdjęciach) .  Oprócz okularów możecie dostrzec również jeszcze jeden dodatek - zegarek Daniel Wellington (na końcu posta znajdziecie kod zniżkowy na zegarki tej marki) . Gdy zobaczyłam model Classic Sheffield, wiedziałam że to propozycja idealna dla mnie. Klasyczny, minimalistyc...

Gettin' Hot In Here

No i dopadły nas tropikalne upały! W taką pogodę najlepszym ubiorem jest zdecydowanie kostium kąpielowy. Niestety taki strój dopuszczalny jest jedynie na plaży i nadmorskich kurortach, więc trzeba wymyślić jakąś alternatywę by przetrwać wysokie temperatury w miejskiej dżungli. Moim zdaniem nie ma na to lepszych metod niż ograniczenie ubrań do niezbędnego minimum (na golasa nie można latać!) oraz powiedzenie pa pa wszystkim syntetycznym materiałom i postawieniu na te naturalne.  W myśl tych zasad zdecydowałam się na prosty zestaw złożony z białego lnianego topu (strzał w 10!) , jeansowej spódniczki i espadryli. Żadnych marynarek, obwieszania się biżuteria (choć w sumie tego to nigdy nie robię) czy warstwowego ubioru (warstwy są fajne o ile nie powodują że ciekną z ciebie hektolitry potu) . Na szyję założyłam wariację na temat chokera czyli kawałek białego sznurka ;) Mimo że na dworze było 37 stopni (!!!) udało mi się jakoś przetrwać, a nawet bym powiedziała że nie odczuwałam tak b...